Découvrez l’histoire, les thèmes et l’émotion de cette chanson.
Normalnie o tej porze wożę się po mieście | Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej | Zazwyczaj jak żaba skaczę z miejsca na miejsce
Normalnie o tej porze wożę się po mieście Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej Zazwyczaj jak żaba skaczę z miejsca na miejsce Dzisiaj to nie przejdzie, do domu wrócę wcześniej Wczoraj Przy fajce i butelce, po którą Trzeba stać w kolejce Było więcej kobiet, wszystkie były piękne Tak, lepiej jak jest więcej Może by coś dzisiaj, ale ja umywam ręce Pędzę do domu prędzej niż F5 w BeEmCe Pięknej koleżance, w pięknej sukience Mówię, "Pa", chwytam kierownicę jak Zorro lejce Numeromania na liczniku Sam sobie komentuje to, co w radioodbiorniku Niedługo będę w domu, nic nie pokrzyżuje moich szyków Za parę minut zaparkuje przy chodniku Normalnie o tej porze wożę się po mieście Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej Normalnie o tej porze wożę się jak wożę Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej Jakoś niechcący złapałem za cybuch gorący (ajj) Wykonałem wdech tępy, żar mi wpadła do gęby Wyplułem od razu niefartownie Bo spadł mi na spodnie i na szybkości Miałem dziurę o wielkości dwuzłotówki Nie palę dziś już z lufki, nie palę dziś już wcale By wieczór długi jak korale, a ja wciąż zmieniam lokale Za oknami migają latarnie, jadę dalej Coś się dzisiaj bawię marnie Czerwona fala jechać ciągle nie pozwala Z dala ktoś podbiega - to dalszy mój kolega Stuka w szybkę, wsiada szybko, gadką męczy płytką I mówi dziwnym tonem, cóż, wiszę mu kabonę Hej Peperoni skręć w lewą stronę Ja tutaj z tyłu w piwie tonę, bo było wzburzone Jak by tego było mało kurewsko się rozpadało Oprócz domówki nic już z planów nie zostało Nic już z planów nie zostało Normalnie o tej porze wożę jak wożę Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej Normalnie o tej porze wożę jak wożę Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej Normalnie o tej porze To normalne o tej porze Raz lepiej raz gorzej A normalnie o tej porze, wożę się jak wożę To jest normalne o tej porze, raz lepiej raz gorzej Bo to normalne o tej porze Wsiadaj, jedziemy na transporter się złożę Muzyka forte, jak zazwyczaj o tej porze Noc ciemna jak porter, porter szumi jak morze Szumi też coś tam w zielonym kolorze Tak, dziś będę pasażerem Dziś w domu chciałem wcześniej być Intencje miałem szczere, dziś spędzam dobrze Z soboty będę na niedzielę Nie będzie kłopotów z powrotem, są przyjaciele (są przyjaciele) Są przyjaciele, są przyjaciele Są przyjaciele, są przyjaciele Są przyjaciele, są przyjaciele Ej, nie jedźcie jeszcze, zostańmy jeszcze Bartek, spać jeszcze nie lecisz?
Aucun titre similaire pour le moment.